Zima to czas, kiedy nasz ogród zapada w długi sen, jednak czasami zakłócany okresami odwilży. Jest to bodaj najtrudniejszy czas dla naszych roślin. Najbardziej szkodzi im suchy, mroźny wiatr w bezśnieżny, słoneczny dzień, szczególnie wszystkim krzewom liściastym zimozielonym (laurowiśnie, różaneczniki, ogniki, irgi) jak i iglastym (tuje, cyprysiki, jałowce). Rośliny wtedy tracą najwięcej wody, której nie są w stanie uzupełnić, ponieważ ziemia jest zamarznięta i woda w glebie jest niedostępna dla ich systemu korzeniowego. Jedyną rzecz jaką możemy wtedy zrobić, to ograniczyć transpiracje i wysuszanie liści, poprzez okrycie agrowłókniną, świerkowymi gałązkami czy matami ze słomy. Powtarzająca się tego typu pogoda i długo utrzymujący się mróz (im temperatura niższa tym gorzej!) mogą doprowadzić do zmarznięcia roślin.
Trudnym momentem dla wielu krzewów, zwłaszcza tych iglastych, jest opad mokrego śniegu, który swoim ciężarem łamie gałązki. Konieczne jest wtedy otrzepywanie z takiego śniegu roślin, lub jeszcze przed nadejściem zimy wiązanie sznurkiem szczególnie dużych egzemplarzy jałowców, tui kulistych czy cyprysików.
Dużym zagrożeniem zimą jest podtapianie roślin, zwłaszcza tych posadzonych w zagłębieniach terenu, a odpływ wody przez wsiąkanie jest niemożliwy (wtedy gdy ziemia jest rozmarznięta na zewnątrz, a zamarznięta pod spodem). Większość roślin w takiej sytuacji po prostu zgnije, należy więc umożliwić wodzie odpływ.
Jeżeli nie okryliśmy i nie zabezpieczyliśmy roślin na początku zimy, np. w grudniu, to warto uczynić to w styczniu czy nawet w lutym, bo dla roślin duże znaczenie ma też czas – im dłużej trwają niekorzystne warunki, tym trudniej przetrwać im zimę.
Róże, powinno się obsypać torfem lub lekką ziemią i dodatkowo okryć agrowłókniną lub stroiszem świerkowym. Warto zwrócić uwagę na to, żeby ich nie ścinać całkowicie, a jedynie ewentualnie przyciąć. Ostateczne cięcie róż powinno się odbyć wiosną, tuż przed rozpoczęciem wegetacji, kiedy widać, które pąki są żywe i zdrowe. Róże staramy się odkryć wiosną jak najpóźniej, ponieważ spóźnione przymrozki, mogą spowodować więcej strat niż cała zima.
Warto pamiętać, że przykryte rośliny (szczególnie matami) w zimę, której praktycznie nie ma, a temperatura całymi tygodniami utrzymuje się powyżej 5C (dotyczy to zwłaszcza wybrzeża) mogą się „zaparzyć”. Dotyczy to szczególnie cyprysików i tuj. Zjawisko „zaparzania” możemy zaobserwować wiosną, kiedy odkrywając rośliny, dostrzeżemy gałęzie zainfekowane grzybami, np. szarą pleśnią. Należy wtedy usunąć chore, zapleśniałe pędy i opryskać rośliny środkami grzybobójczymi.
Zimą więc, zamiast „spać spokojnie”, powinniśmy monitorować przebieg pogody i podejmować decyzje. Czy rośliny okrywać dodatkowo, czy też może zmniejszyć warstwę okrycia? Czy już czas aby zrobić przerębel w naszym oczku wodnym?
Pamiętajmy, zima to trudny czas dla naszych roślin, mimo, że wydaje nam się, że to czas spoczynku i nic nie może im się stać. A jednak! Pamiętajmy też o dokarmianiu ptaków, którym w ostrą, śnieżną zimę może zabraknąć pożywienia.
|